YKPN Naglowek top
 
      STRONA GŁÓWNA
      KLUB
      CZARTERY
      SZKOLENIA
      KONTAKT
      NASZE JACHTY
      WYDARZENIA
      LINKI

Żeglarze z wizytą u Świętego Mikołaja



Świętego Mikołaja odwiedzili żeglarze z Yacht Klubu Północnego w Gdańsku. Dotarli oni jachtem "Wołodyjowski" do fińskiego portu Kemi, położonego na północnym skraju Zatoki Botnickej, a potem udali się drogą lądową do miasta Rovaniemi w Laponii, w którym znajduje się Wioska Świętego Mikołaja. Moment spotkania ze "świętym" uwiecznia fotografia, wykonana przez towarzyszące mu elfy i potwierdza specjalny certyfikat.
- Wypłynęliśmy portu w Gdańsku Górkach Zachodnich  5 września  - opowiada kpt. Andrzej Załucki, dowodzący jachtem "Wołodyjowski". - Ze względu na sztorm, zawinęliśmy do Helu, z którego na drugi dzień wypłynęliśmy, obierając kurs północny. W ciągu zaledwie dwóch i pół doby dotarliśmy do Maarianhaminy na Wyspach Alandzkich. Rekordowemu przelotowi sprzyjały bardzo silne wiatry zachodni i południowo zachodni o sile od 6 do 7 stopni w skali Beauforta. "Wołodyjowski" jest jachtem stalowym i ciężkim, w odróżnieniu od lżejszych jachtów o kadłubach laminatowych, ma większą dzielność morska w trudnych warunkach na morzu. W Maarianhamn odpoczęliśmy i wyruszyliśmy z niej na Zatokę Botnicką, północny akwen Bałtyku. Następnym portem był leżący w połowie zatoki szwedzki Holmsund. Stamtąd, korzystając z tego, że siła wiatru spadła, weszliśmy do małej przystani Byviken. Musieliśmy jednak szybko z niej uciekać, bo na drugi dzień zaczęła opadać woda i mogliśmy utknąć na kamienistym dnie. Kolejnym portem było już Kemi. 
Kpt. Załucki zaznacza, że Kemi jest ostatnim fińskim portem handlowym na północy zatoki, która w jego rejonie wypłyca się do zera głębokości. Tylko bardzo dokładne mapy fińskie pozwalają na bezpieczną żeglugą po rozlewisku prowadzącym mariny. Zboczenie z kursu o kilka metrów zagrażało wejściem na podwodne skały. "Wołodyjowski" zacumował w marinie, jako jedyny jacht zagraniczny o tej porze roku. Na północy Finlandii była już jesień w pełni, a sezon żaglarski - dawno zakończony. Z Kemi załoga jachtu udała się do Rovaniemi, aby odwiedzić św. Mikołaja, małym busem. Odległość 115 km pokonano małym, wynajętym busem.  W Rovaniemi żeglarze udali się do Wioski Świętego MIkołaja, położonej na samej linii Koła Polarnego. "Święty" udziela audiencji w niewielkiej drewnianej chacie z wieżyczką, na której umieszczony jest jego portret. W innej chacie mieści się Santa Claus Main Post Office, czyli Urząd Pocztowy Świętego Mikołaja, do którego rocznie przychodzi około 700 tys. listów dzieci z całego świata, najwięcej z Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski. Z urzędu można wysłać kartkę do domu ze znaczkiem św. Mikołaja lub paczę za kilkadziesiąt euro i zażyczyć sobie, żeby przesyłki doszły do adresatów na Święta Bożego Narodzenia.
- Na audiencję u Świętego Mikołaja musieliśmy poczekać na swoją kolej - opowiada kpt. Zalucki. - Gdy weszliśmy do niego powitał nas po polsku "Dzień dobry", a kiedy dowiedział się, że przypłynęliśmy z Gdańska - powiedział natychmiast "Wałęsa". W jego chacie nie wolno samemu wykonywać fotografii. Zrobiły ją asystujące mu elfy. Przy wyjściu odebraliśmy odbitkę z certyfikatem, co kosztowało nas 25 euro. Do Kemi powróciliśmy pociągiem. W drodze powrotnej z Kemi "Wołodyjowski" odwiedził szwedzki port Ratan nad zatoką i znowu Wyspy Alandzkie. Silne wiatry, w tym sztormowe o sile 9 st. B,  pozwoliły przepłynąć z Maarianhamn do Gdańska w rekordowym czasie 53 godzin. Do macierzystej przystani nad Martwą Wisłą jacht wpłynął 26 września, po pokonaniu 1818 mil morskich.

Jacek Sieński